We’re halfway there (Whoa-oh, livin’ on a prayer)

Pakować zacząłem się o godzinie 23. Mądrze. Wygląda jednak na to, że chyba niczego ważnego nie zapomniałem 🙂 Całą elektronikę mam, wiza jest, DS 2019 jest, karty kredytowe są, dowód osobisty i inne duperele też.

Noc przebiegła w miarę spokojnie, choć spałem chyba tylko  5 godzin. Udało mi się na chwilę zdrzemnąć w samolocie WAW->LHR, ale tylko chwilę, bo mój sen przerwały krzyczące dzieci… Sam lot też bardzo przyjemnie – jak na razie podchodzę do wszystkiego ze stoickim spokojem i ani na sekundę nie wyczułem u siebie jakiegoś nienaturalnego zdenerwowania. Zacząłem zastanawiać się czy przypadkiem nie nafaszerowałem się lekami uspakajającymi i o tym zapomniałem. Chyba nie.

 

work and travel usa blog

Lądek Zdrój z lotu ptaka

 

Co prawda Londyn widzę tylko z perspektywy wielkiego lotniska Heatrow (które jest dużo większe, niż się spodziewałem!), ale na pierwszy rzut oka całkiem sporo się pozmieniało, odkąd byłem tu ostatni raz. Jeszcze nie wyleciałem z Europy, a już przeżywam delikatny szok kulturowy 🙂 Azjaci w maseczkach higienicznych, turbany, burki. Rzeczy, do których nie jestem przyzwyczajony w Polsce. 8 lat temu zdziwiony byłem ilością hindusów, teraz ilością burek i turbanów. A to dopiero początek!

 

Naturalnie nie odbyło się bez jakichś nieporozumień. Przyzwyczajony byłem do lotów tanimi liniami po Europie, więc sam fakt cateringu w samolocie był czymś nowym. Steward spytał się, czy chce coś do picia, a ja odpowiedziałem „the red one” mając na myśli sok pomidorowy, który miał na wózku. Jak wielkie było moje zdziwienie, gdy po chwili wrócił z butelką wina czerwonego… 😛 Chyba muszę popracować nad akcentem. Naturalnie gentelmani nie piją przed 12, a uwzględniając czas brytyjski było jeszcze przed południem, więc musiałem odmówić 😉 Dodatkowo oferowali również jakieś zestawy śniadaniowe – wracając będę musiał spróbować, bo tę ofertę przespałem.

 

Za godzinę ruszam do Las Vegas. Prawie 11h lotu przede mną – na szczęście udało mi się dorwać właśnie do gniazdka, więc jak dobrze pójdzie to podczas lotu będę miał możliwość nadrobienia ostatniego sezonu „Mad Men”. A może w samolocie będą gniazdka? Nie wiem, nie znam się. Do tego jeszcze ta strefa czasowa – 9h różnicy. Ciekawe jak to wszystko przyjmę 😉

PS. Note 4 robi niesamowite foty. Jestem pod olbrzymim wrażeniem możliwości optyki tego smartfona 😮 Fotka z wpisu robiona była z samolotu lecącego paręset na godzinę przy – chyba – pięciokrotnym zoomie.

Wpis powstał dzięki współpracy z:

Podziel się ze znajomymi!
Share on Facebook
Facebook
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
0Email this to someone
email