Co widzę #1, czyli luźne spostrzeżenia Casha w Ameryce

Od mojego pierwszego dnia w USA zapisuję sobie w telefonie rzeczy i sytuacje, które mnie w jakiś sposób zaskoczyły. Dzielę je na trzy kategorie – negatywne, neutralne i pozytywne. Jako, że dosyć sporo się już tego uzbierało postanowiłem ruszyć z nową serią wpisów, którą roboczo została nazwana „Luźne spostrzeżenia Casha w Ameryce”. Poniższy wpis jest pierwszym z serii neutralnej, czyli „Co widzę”.

 

Tłuści ludzie

To, że przeciętnemu Europejczykowi Ameryka kojarzy się z otylymi ludźmi nie jest jakąś wielką tajemnicą, jednak i tak czułem się tu mocno zaskoczony. Nie tyle przez procent ludzi otyłych, co przez poziom tej otyłości. Tak grubych ludzi W ŻYCIU nie widziałem. Typowy polski ‚otyły’ w wersji męskiej, czy też żeńskiej jest tutaj uznawany co najwyżej za średniaka. W pierwszym tygodniu mojego pobytu nie mogłem się nadziwić i dosyć perfidnie przyglądałem się co większym wielorybom. Któregoś dnia widziałem w Taco Bell kobietę, która po zjedzeniu dwóch powiększonyh zestawów przez dobrą minutę nie potrafiła wstać z krzesła. Jej syn i córka (również słusznych rozmiarów) wstali i poszli do samochodu, a ta została sama. Po chwili wpadła na pomysł, żeby się rozbujać – dopiero wtedy udało jej się wstać. Przerażające.

Czym to jest spowodowane?

Dużą rolę z pewnością odgrywa tu fakt, że większość ludzi żywi się tu po prostu fast-foodami i żarciem z puszki. Dlaczego? A no dlatego, że jest to po prostu tanie. Jak zobaczyłem cenę europejskiego chleba w sklepie, to się złapałem za głowę i poszedłem kupić amerykański gąbczasty chleb tostowy, ser i pepperoni – zapłaciłem mniej, niż za bochenek normalnego chleba. Podobno w większych miastach klasa średnia i wyższa dba o siebie i ludzie wyglądają dużo zdrowiej – dajcie mi czas do października, abym przekonał się na własne oczy jak wygląda sytuacja w takim Los Angeles, czy San Francisco 🙂

Typowy Amerykanin (źródło nieznane)

Typowy Amerykanin (źródło nieznane)

Kobieca logika w kontekście jedzenia

Ja po początkowym zachwycie amerykańskim żarciem postanowiłem zastanowić się bardziej nad tym, co jem i już nie konsumuję co popadnie. Naturalnie z racji wprowadzania cięć budżetowych w celu oszczędzenia na najlepszy miesiąć życia (czytaj październik) staram się jeść to, co mam tu za darmo, czyli stołóweczka pracownicza – jedzenie wątpliwej jakości, ale na szczęście nie ma ze mną dramatu. Waga mi stoi w miejscu, ale znajomi, z którymi rozmawiam na skajpie jednogłośnie stwierdzają, że mocno przytyłem na mordzie – nie wiem o co chodzi. Jedna Tajka dodała sobie do ekranu wagi 13 kg przez 3 miesiące…

Ogólnie żeńska część studentek strasznie tutaj tyje, męska raczej umiarkowanie, bądź stoi w miejscu. Zastanawiałem się skąd się to bierze i doszedłem do wniosku, że przyczyna jest prosta i leży w psychice. Jest tu dużo więcej facetów niż kobiet, a to oznacza, że na jedną studentkę przypada ~5 studentów – jak myślicie, która płeć musi tu o siebie bardziej dbać, żeby mieć jakieś szanse ;)? Zgadliście. Dziewczynom się wydaje, że mogą sobie odpuścić dbanie o linię, bo i tak znajdzie się jakiś adorator-desperator.

 

Basenowa moda męska

Ameryka – kraj, w którym w większości stanów zalegalizowane zostały małżeństwa homoseksualne. Kraj, w którym transwestyci, osoby niepełnosprawne, osoby o różnych wyznaniach i kolorach skóry są traktowani jednakowo. Kraj, w którym przy wypełnianiu jakiejkolwiek aplikacji o pracę nie podajesz takich danych jak stan cywilny, kolor skóry, płeć, wiek, stopień niepełnosprawności czy czegokolwiek innego co mogłoby skutować tym, żebyś mógł oskarżyć pracodawcę o rasizm i nietolerancję w razie niezatrudnienia. Kraj, w którym połowa aplikacji o pracę online to podpisywanie dokumentów świadczących o tym, że pracodawca jest „Equal Opportunity Employer”. Możesz być czarnoskórym żydem w trakcie terapii hormonalnej zmieniającej ci klatkę piersiową i głos i pracować na stanowisku związanym z bezpośrednią obsługą klienta face-to-face. Nikt na ciebie krzywo nie spojrzy, ani nie wskaże palcem.

Wiecie co wystarczy zrobić w USA żeby poczuć na sobie widok obcych ci ludzi, którzy po kryjomu wytykają cię palcami, robią ci zdjęcia i o fakcie spotkania takiej osoby jak ty rozmawiają jeszcze przez parę dni? Pewnie nie wiecie, ale zaraz się dowiecie 😉

W Europie na różnego rodzaju kąpieliskach i basenach spotykane są trzy główne rodzaje męskiej bielizny:

  • Klasyczne slipy kąpielowe, czyli po prostu kąpielówki – zwykłe ‚majtki’ zrobione z szybkoschnących materiałów. Takie jak nosiłeś jak miałeś 5 lat. (w USA nazywane „speedo”)
  • Bokserki kąpielowe, czyli w miarę przylegające do ciała bokserki (w USA nazwane „speedo”)
  • Szorty, czyli po prostu basenowe ‚krótkie spodenki’ – dokładnie takie, o które poprosiłeś mamę w gimbazie gdy zorientowałeś się, że zaczynasz dziwnie reagować na koleżanki w strojach kąpielowych podczas klasowych wypadów na basen. (w USA nazywane „shorts”)

Amerykanie z Nevady doznali ogromnego szoku i zapewne musieli o tym porozmawiać ze swoimi psychologami, gdy któregoś pięknego dnia taki Cash wyskoczył na basen w zestawie numer dwa. Na początku nie zauważyłem nic dziwnego, wszyscy ratownicy z Europy, więc nikt nie zwrócił na nic uwagi ale cały czas miałem wrażenie, że coś tu jest nie tak. Nie wiedziałem, czy to dlatego, że kobiety podziwiają mój kaloryfer na brzuchu, czy może moja nienaturalna jak na te warunki pogodowe biała cera ich po prostu oślepia.

Sześciopak. (źródło nieznane)

Sześciopak. (źródło nieznane)

Po chwili podszedł do mnie jeden z pracowników i powiedział „Nie czujesz się głupio jak tak wszyscy na Ciebie patrzą?” – na początku nie zrozumiałem o co chodzi, ale po sekundzie dodał „Tam, skąd pochodzisz to normalne, że sobie chodzisz na basenie w takich gaciach?”. Nagle wszystko stało się jasne, wszystkie elementy zaczęły się układać w całość. Te subtelne uśmiechy dziewczyn, dziwne spojrzenia męskiej części na basenie i uczucie, że cały czas ktoś się na mnie patrzy. Wszyscy, WSZYSCY, W-S-Z-Y-S-C-Y na basenie mieli „szorty” do kolan, czy też do kostek. Ja jako jedyny byłem w bokserkach. Faux pas jak ja pierdole. Przedyskutowałem tę kwestię z ratowniczkami i stwierdziły, że one nie widzą w tym nic dziwnego, ale faktycznie jak się tak głębiej zastanowić to raczej nie widuje się tu ludzi w bokserkowych kąpielówkach. Jako, że nie zależy mi jakoś strasznie na tym, żeby zwracać na siebie uwagę (szczególnie na basenie, na którym nie mogę przebywać jako pracownik :D) to postanowiłem zaopatrzyć się w szortowe w Old Navy – zapłaciłem całe $9 – oto cena za anonimowość i wtopienie się w tłum.

Na szczęście mi się upiekło, bo jak Rumunia wpadła całą ekipą w „klasycznych slipach kąpielowych” to można było o nich słyszeć na korytarzach Primm jeszcze przez dwa tygodnie no i ktoś widział gdzieś jakieś foty w necie… 😉

Taki to dziwny kraj ta Ameryka – wpadnij w bokserkach to cię wytkną palcami, bądź facetem i dorób sobie cycki a nikt się na ciebie nawet krzywo nie spojrzy.

 

Tatuaże

Wspominałem już o tym we vlogu, oraz jednym wpisie. Bardzo wiele osób ma tutaj tatuaże. W większości przypadków są to jakieś bohomazy, których nie dałbym sobie zrobić nawet, gdyby mi mieli zapłacić $5k. Zdarza się oczywiście bardzo fajne dziary, bądź takie, do których podchodzę obojętnie. Jedną z pierwszych pracujących wydziaranych osób, które spotkałem była Cindy – kierowca autobusu.

Cindy the bus driver

Cindy the bus driver

W miarę poznawania nowych ludzi częściej poznaję osoby, które są supervisorami, menadżerami, dyrektorami czy też piastują inne dosyć ważne stanowisko pomimo tego, że mają widoczne tatuaże. Mi to w sumie nie przeszkadza – ich ciało, ich sprawa. W Polsce raczej podchodzi się do tego dużo bardziej konserwatywnie, chociaż powoli się to zmienia – Co Wy sądzicie na ten temat? Fakt posiadania tatuażu nie umniejsza wartości drugiego człowieka w moich oczach, tak samo jak jej nie zwiększa. To tylko tatuaż. Oczywiście mam tu na myśli normalne dziary, a nie „BKR” na czole czy inne słynne teraz popkowe skaryfikacje – tego typu ‚ozdoby’ już raczej by spowodowały zaszufladkowanie takich osób w mojej głowie 😉

Śmieszny obrazek xD (źródło: wykop.pl)

Śmieszny obrazek xD (źródło: wykop.pl)

 

 

Wpisy z serii „Luźne spostrzeżenia Casha w Ameryce” pisane są na podstawie moich osobistych doświadczeń, które nabywam w miejscu, w którym aktualnie przebywam, więc wiele z opisywanych w tej serii sytuacji z dużym prawdopodobieństwem nie występuje w całych Stanach. Polecam spojrzenie na USA jako na pięćdziesiąt różnych państw. Weźcie to proszę pod uwagę zanim mi zarzucicie pisanie nieprawdy.

 

Wpis powstał dzięki współpracy z:

Podziel się ze znajomymi!
Share on Facebook
Facebook
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
0Email this to someone
email