Ciemna Strona Nevady #1 – Pustynna Fauna

Jest jedna rzecz, o której nikt mi nie powiedział. Ja się oczywiście nie domyśliłem, bo nigdy wcześniej nie byłem na pustyni i umknęła mi tak oczywista oczywistość jak bardzo bogata pustynna fauna. Wyobrażałem sobie skorpiony, węże i inne pająki żyjące gdzieś na dalekiej pustyni, ale w ogóle nie przyszło mi do głowy, że będę musiał z nimi mieszkać…

Nienawidzę robactwa. Brzydzę się nim strasznie – co prawda nie piszczę na widok zwykłego, małego pająka, a moją reakcją na spotkanie jakiegoś jest raczej chęć natychmiastowego pozbawienia go życia, jednak sytuacja tutaj ma się zupełnie inaczej.

Pająki

Arachnolog ze mnie kiepski, więc nie będę się posługiwał pajęczatą nomenklaturą, a całą swoją wiedzę będę czerpał z Wikipedii. W Polsce nie miałem zbyt wielkiej styczności z pająkami. Za małolata łapałem je i wyrywałem im nóżki, zastanawiając się jak to jest, że ta nóżka nadal się rusza pomimo tego, że pajączek już dawno nie ma połowy z nich. Te czasy już dawno temu mięły i teraz staram się je rozdeptać jak najszybciej mogę. Mówię tutaj o pajączkach z PL, bo spotykałem jedynie:

Krzyżak Ogrodowy fot. Wikipedia

Krzyżak Ogrodowy (fot. Wikipedia)

 

Kosarz pospolity (fot. Wikipedia)

Kosarz pospolity (fot. Wikipedia)

(To z tymi uwielbiałem się bawić gdy znalazłem jakiegoś na działce za dzieciaka)

W naszym kraju liczba pajęczaków jest oczywiście zdecydowanie większa, jednak jako osoba spędzająca większość swojego życia w wielkim mieście kojarzę najlepiej te dwa gatunki. W mieszkaniu widywałem je bardzo rzadko, a jak już jakiegoś spotkałem to on spotykał się z moim butem.

Tutaj sytuacja się ma trochę inaczej, bo w Nevadzie można na co dzień spotkać trochę inne okazy. Dosłownie parę minut temu, gdy gadałem z koleżanką przed domem wlazł na mnie:

Zebra jumper (fot. Wikipedia)

Zebra jumper (fot. Wikipedia)

Ciężko było skurwysyna ubić, bo skakał po ścianach niczym spiderman, ale w końcu padł. Moja koleżanka, która jest Buddystką nie pochwaliła mojego zachowania, no ale cóż. Shit happens.

To są jednak małe, niegroźne pająki które polują na mniejsze istotki, więc spoko. Jedyne co mogą zrobić to wzbudzić we mnie obrzydzenie, albo wejść mi do mordy podczas snu. Ok. Gatunków tych niegroźnych dla człowieka istotek istnieje tutaj bardzo wiele. Gorzej jednak, gdy na swojej drodze spotkamy coś takiego:

Western black widow (fot. Wikipedia)

Western black widow (fot. Wikipedia)

Bo te małe chujki są już trujące i potrafią trochę namieszać w Twoim krwiobiegu.

Najgorszym z pająków na którego mogę się nadziać w trakcie pobytu tutaj jest chyba Desert Tarantula, która jest już wielkim skurwysynem i jakbym trafił na taką to bym chyba uciekał z krzykiem do Polski.

Desert tarantula (fot. Wikipedia)

Desert tarantula (fot. Wikipedia)

Jako, że często przebywam w magazynach i w innych opuszczonych miejscach w mojej pracy to pilnuję, aby cały czas jakiekolwiek owady i insekty miały jak najmniejszy dostęp do mnie. Wiem, że praca w rękawiczkach w magazynie bez klimy to nie jest nic przyjemnego, ale jednak przezorny zawsze ubezpieczony. Już się od mieszkańców Nevady wystarczająco historii nasłuchałem. Jest podobno jeszcze jeden gatunek, mały i biały, który jest również bardzo niebezpieczny, ale nie mogę teraz znaleźć jego nazwy. Dzisiaj wpadłem w sieć pajęczyn w pracy i latałem po magazynie jakbym się co najmniej palił starając ściągnąć z siebie to całe plugastwo. Pająki to najmniejszy i najmniej obrzydliwy problem…

Karaluchy

To wprawia mnie chyba w największe obrzydzenie. Karaluchy widziałem parokrotnie w swoim życiu, bo kiedyś mi się zalęgły gdzieś w domu, ale znajdowałem raczej je w wersji martwej po dezynsekcji. Jednak te karaczany, które widywałem w naszym pięknym kraju to były jakieś pojedyncze sztuki wałęsające się gdzieś po kuchni. To co tutaj się dzieje przerosło moje największe obawy. Karaczan amerykański. W ciągu dnia ich nie widać, jednak po zmroku chodząc po osiedlu pracowniczym słyszysz jedynie ich pękające pancerzyki pod Twoimi stopami. Dosłownie. Chodzisz po nich i nawet nie wiesz kiedy. Są wszędzie. Dosłownie wszędzie. WSZĘDZIE. Podobno do USA przywieźliśmy go z Azji południowo-wschodniej, bardzo im się spodobało w USA i postanowiły zostać tu na stałe. Te małe obrzydlistwa to to, co mnie przeraża tutaj najbardziej. W porównaniu z innymi karaluchami Przybyszka amerykańska osiąga naprawdę spore rozmiary. Na dodatek są strasznie agresywne i masz wręcz wrażenie, że one Cię prowokują do walki. Sam niejednokrotnie widziałem gdy walczyły między sobą, każda walka kończyła się oczywiście śmiercią jednego zawodnika. Potem w przypływie adrenaliny zwycięzca starał się jeszcze uwalić jednego z nas – na dodatek bardzo szybko biegają i wcale nie jest łatwo takiego dorwać, no chyba, że przypadkiem się nadepnie 😉

Karaluszki

Karaluszki

Tutaj na focie macie grupę karaluszków walczących o jedzenie, które ktoś zostawił na ulicy. Kolega po prawej padł trupem, bo się za bardzo rzucał, a reszta postanowiła się podzielić łupem.

 

Skorpiony i węże

Na szczęście nie spotkałem jeszcze żadnego z nich, chociaż z opowieści wiem, że nadepnięcie na skorpiona podczas nocnej podróży do toalety nie jest czymś nadzwyczajnym. Większość skorpionów nie jest groźna dla człowieka, ale natrafienie na tego osobnika mogłoby się skończyć bardzo źle.

Bark Skorpion

Bark Skorpion (fot. Wikipedia)

Bark Skorpion jest najbardziej jadowitym skorpionem w Nevadzie, jak widzicie nie jest on wcale bardzo duży i prawdopodobieństwo spotkania go w mieszkaniu również… ISTNIEJE. Po ukąszeniu w najlepszym wypadku będziemy rzygali przez trzy dni i stracimy czucie w pewnych partiach ciała, w najgorszym wypadku po prostu umrzemy w cierpieniu. Fajnie, co? 😉

Jest to przedstawiciel jednego z 23 gatunków skorpionów występujących w Nevadzie.

 

Grzechotnik Teksaski może osiągnąć do dwóch metrów.

Grzechotnik Teksański (fot. Wikipedia)

Grzechotnik Teksański (fot. Wikipedia)

Tego też bym bardzo nie chciał spotkać.

Inne

Do tego dochodzą oczywiście gigantyczne kruki, które robią na mnie osobiście ogromne wrażenie. Te ptaki są naprawdę wielkie. Nasze wrony mogą się przy nich schować 😉

Kruk (fot. Wikipedia)

Jeżeli o ptakach mowa to mamy tu również Bielika Amerykańskiego – symbol Stanów Zjednoczonych, oraz mnóstwo innych drapieżnych ptaków z rodziny jastrzębiowatych.

Bielik Amerykański (fot. Wikipedia)

Bielik Amerykański (fot. Wikipedia)

Gigantyczne czerwone mrówki, jaszczurki – czego dusza zapragnie.

Przedstawiłem Wam jedynie malutki fragment zamieszkującej tu fauny, nie wspomniałem chociażby o niedźwiedziach, które można spotkać w okolicach Lake Tahoe. A, no i jest mnóstwo gołębi.

Jak sobie z tym radzę?

Mam dużego farta. Bardzo dużego. Jako jedyny z zamieszkujących tu studentów nie spotkałem żadnego większego robaka w swoim domu. Po pierwsze – mieszkam na piętrze, po drugie – wszyscy moi współokatorzy mają gigantycznego bzika na punkcie czystości. Na wierzchu nie może zostać żaden, nawet najmniejszy okruszek jedzenia. Śmieci z żarciem są wyrzucane parę razy dziennie, a Mark używa „sanitizing shit” do czyszczenia praktycznie wszystkiego. Wywalczyłem już oczywiście to, żeby nie zmywał nim moich naczyń – ale ostatnio przebił samego siebie, bo chyba próbował wybielaczem umyć lustro. Tak wywnioskowałem po zaciekach. W każym razie tak jak piszę – żadnego żarcia na wierzchu, więc karaluchy nie mają czego tutaj szukać. Raz zostawiłem płatki na blacie – pokazał mi następnego dnia martwego małego robala obok nich i bardzo szybko nauczyłem się zasad panujących w tym mieszkaniu. Reszta moich znajomych śpi z tymi karaluchami, a gdy ich odwiedzam to latają one po ścianach – dosłownie. Z pewnością u mnie w domu też zamieszkują jakieś robaki, jednak dopóki żadnego nie widziałem to mogę spać spokojnie. Dobrze, że nie dowiedziałem się o tym wszystkim przed wyjazdem, bo bym prawdopodobnie bardzo mocno się zastanawiał nad podróżą do Nevady 😉
Liczę na Wasze komentarze – ciekaw jestem, czy podobają Wam się wpisy tego typu!

 

 

 

Wpis powstał dzięki współpracy z:

Podziel się ze znajomymi!
Share on Facebook
Facebook
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
0Email this to someone
email